|||

Projekt „Nasza historia” rozwija ofertę kulturalno-edukacyjną w Zambrowie

Pamięć, historia i nowoczesność – kuriozalny projekt w Zambrowie

W mroźne wrześniowe dni, 15 i 16, Zambrow stał się miejscem niecodziennego wydarzenia, które w sposób nadzwyczajny próbowało połączyć muzykę z historią. W sali koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia im. Witolda Lutosławskiego, w ramach nieco patetycznie brzmiącego projektu „Nasza historia”, zgromadzili się ci, którzy w imię pamięci o przeszłości, chcieli przedstawić ją w sposób, który aż się prosił o krytyczną analizę.

Otwarcia dokonała Edyta Marchelska-Groszfeld, Starosta Zambrowski i pomysłodawczyni całego zamieszania. To z jej ust padły słowa o wielkiej wartości pamięci oraz patriotyzmu, a także o odwadze przodków, którzy ponoć „cierpieli za nas i dla nas”. Większość obecnych z pewnością by nie zaprzeczyła, że historia jest ważna, lecz czy trzeba to czynić w tak wielkim teatrze, w otoczeniu radosnych dźwięków muzyki?

Nie da się ukryć, że projekt „Nasza historia” ma swoje atuty. Edukacja historyczna w połączeniu z nowoczesnymi formami przekazu to wdzięczny temat. Zaszokować mógłby jednak fakt, że zamiast prosto i zwięźle uczyć, organizatorzy zdecydowali się na festiwal, w którym przeszłość staje się tłem do koncertu. Zaiste, można by rzec, że Zambrow dotknął kulturowej pop-kultury!

Podczas pierwszego dnia wydarzenia, publiczność miała okazję wysłuchać poruszającego występu Alicji Groszfeld, studentki Uniwersytetu Warszawskiego. Wykonała utwór „Niech się pani pomodli” – czyż nie brzmi to jak swoisty hymn do wzniosłych idei? Przypomniano również o „Prawdziwych bohaterkach”, czyli kobietach z podziemia niepodległościowego, które niebywale angażowały się w walkę o wolność.

Dariusz Syrnicki, prezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, stanął na czoło wydarzenia z wykładem, który, jak można było się spodziewać, wzruszał i łamał serca. Dodatkowo, konkurs filmowy „NASZA HISTORIA OCZAMI AI” pozwolił młodzieży na kreatywne eksplorowanie przeszłości poprzez nowinki technologiczne. Znalazł się nawet film o „Łączniczkach powojennego podziemia”, którego autor zdobył wyróżnienie. Pytanie tylko, czy taka formuła jest w stanie trwale zakorzenić w głowach młodych historyczne wartości?

Zwieńczeniem wydarzenia był koncert uczniów i absolwentów szkoły muzycznej. Dobrze powiedziano, że muzyka łagodzi obyczaje, ale czy uda się do końca zakryć historię, która nie zawsze jest chwalebna? Starosta postanowiła złożyć podziękowania za aktywne działania w realizacji projektu – dla jednych kwiaty, dla innych uściski, a dla jeszcze innych zaproszenia na kolejne, nużące już w sumie, wydarzenia.

Ostatnie dwa spotkania w Zambrowie, drugiego dnia, odbyły się w niewiele zmienionej atmosferze. Znowu odczytano historię, znowu śpiewano, a do tego zagrał jeszcze jeden student na fortepianie – Bartosz Woroszylak. Cóż, dodał ono odrobinę artystycznej lekkości, ale czy to wystarczy? Z pewnością projekt „Nasza historia” jest krokiem w dobrym kierunku, lecz niepokoi to przekonanie, że przeszłość należy tylko do przeszłości, a nie do teraźniejszości.

Na przyszłość zaplanowano więcej spotkań: wykład o życiu obywatelskim w II Rzeczypospolitej oraz o nieludzkim Syberii. Można się zatem spodziewać, że wciąż będzie podnoszona rewelacyjna tematyka — to dobrze. Lecz ci, którzy na to wszystko patrzą, muszą pytać: czy wystąpienia, koncerty i filmy będą w stanie z zapomnienia wydobyć najważniejsze wartości? W Polsce potrzebna jest nie tylko historia, ale i przemiana, która z tego tkwi w mrokach. „Nasza historia” z Zambrowa to dopiero wstęp. Jaką treść dostaną młodzi ludzie w przyszłości? Warto zadać sobie to pytanie.

— R.M.

Podobne wpisy