Czy Łomża nareszcie znajdzie receptę na zmiany klimatu? 11,6 mln zł na ratunek czy tylko chwyt marketingowy? Zobacz, co się wydarzy!
Łomża: Zieleń na ratunek! W miniony piątek, 9 października 2026 r., w sercu Łomży odbył się briefing prasowy, który zdaje się być większym krokiem naprzód w zakresie miejskich inwestycji niż mnożenie wizji rozwoju przez lokalnych polityków. O tzw. zieloną infrastrukturę zabiegały osobistości takie jak posłanka Alicja Łepkowska-Gołaś, zastępca prezydenta Piotr Serdyński oraz przewodniczący Rady Miejskiej Wiesław Grzymała. Oto, co mają do powiedzenia ludzie z ratusza, którzy po raz kolejny próbują zbudować na fundamencie obietnic.
„Cieszę się, że możemy wspólnie zabiegać o środki, które odpowiadają na potrzeby mieszkańców, jak i wyzwania związane ze zmianami klimatu”. Taką deklarację złożyła Łepkowska-Gołaś, podkreślając, jak ważna jest współpraca między różnymi szczeblami lokalnej władzy. Brzmi to trochę jak muzyka dla ucha, ale kto w to uwierzy? Pozyskiwanie funduszy to nie tylko kwestia dobrych chęci, to także umiejętność skutecznego działania w realiach biurokracji.
Wiesław Grzymała, przewodniczący Rady Miejskiej, nie szczędził słów uznania dla zespołów pracujących nad tymi projektami. „Każde środki zewnętrzne pozyskane na rozwój Łomży cieszą”, mówił, jakby powtarzając mantrę, która ma przekonać nas, że każdy zasobnik budżetowy to dobry krok. Jak bardzo jednak zmiany klimatyczne wpisują się w codzienność mieszkańców, skoro każda inwestycja budzi tyle pytań o jej realność?
Serdyński również nie pozostaje w tyle, podkreślając znaczenie terenów zielonych. Podjęta przez niego idea połączenia funkcji przyrodniczych z możliwościami aktywnego wypoczynku brzmi pięknie, ale czy można ufać władzy, która zaliwia obietnicami jak kosiarkę trawnika? „Chcemy konsekwentnie rozwijać i modernizować miejskie tereny zielone”, zapowiadał z przekonaniem, ale nikt z nas nie zapomni, że „chcemy” to nie to samo co „zróbmy”, prawda?
W planach zagospodarowania obszaru pomiędzy ul. Katyńską a Parkiem Jana Pawła II wypatrzono już nasadzenie 53 drzew i ponad 2 tys. krzewów. Przybywa również pomysłów na realizację projektów, które miałyby związać bioróżnorodność z infrastrukturą. Ale czy naprawdę można uwierzyć w realizację przy takim deficycie zainteresowania ze strony mieszkańców? Czy nikt nie poczuje się oszukany, gdy po kilku latach patrzy się na park, który miał być kwitnącym miejscem rekreacji?
I na zakończenie, mała dygresja o rewitalizacji: Park Ludowy potrzebuje oddechu jak nigdy dotąd. „Obecnie część jego infrastruktury znajduje się w średnim lub złym stanie technicznym”, zauważa w zachwytach nad odnową. Ale czy jest to tylko ekologia w garniturze, czy rzeczywiście zmieniająca życie procesja w ramach wszechobecnych motywacyjnych kampanii? Posadzenie 26 drzew, 1286 krzewów i 15 tys. roślin cebulowych ma spowodować jedynie zamach na nasze problemy z przestrzenią miejską. Jak długo będziemy musieli czekać na prawdziwe zmiany, a nie tylko zaplanowane metr kwadratowy roślinności?
Jednak to tylko działania, a nie wizje iluzorycznego lepszego jutra. Bo jakkolwiek piękne będą zapowiedzi, na koniec dnia zostaje pytanie: czy zielona przyszłość Łomży to tylko marzenia, czy rzeczywistość?
— R.M.
