„87. rocznica agresji sowieckiej na Polskę”
Obchody 87. rocznicy sowieckiej agresji na Polskę. Co na to poseł Zieliński?
17 września to data, która na zawsze odcisnęła się w polskiej pamięci. To dzień, w którym w 1939 roku Związek Radziecki, w ramach paktu Ribbentrop-Mołotow, zdecydował się na brutalny najazd na nasz kraj. I oto, w tym symbolicznym czasie, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Jarosław Zieliński, pragnie utrzymać tę pamięć żywą. Ale czy słowa w liście okolicznościowym mają jakąkolwiek moc, gdy historia nieustannie się powtarza?
Osiemdziesiąt siedem lat temu Polacy walczyli o niepodległość, a dziś, z okazji tej mrocznej rocznicy, otrzymujemy kolejne przypomnienie o historycznej zdradzie. Rozważając sens przypominania o tak kontrowersyjnych wydarzeniach, warto chyba zadać pytanie: co właściwie oznacza ta rocznica w kontekście współczesnej polityki?
Wielu może uznać, że list posła Zielińskiego to niewiele więcej niż rytualny gest, kolejny kamuflaż dla zatroskanych polityków. Gdyby czczenie poległych przekształciło się w konkretne działania w dzisiejszym świecie, może mielibyśmy do czynienia z istotną zmianą. Jakie realne kroki podejmujemy, by taka tragedia się nie powtórzyła? Czy wpisy w social media są wystarczające?
Każdego roku atmosfera podczas rocznic wzbiera emocjami, a my wciąż żyjemy w cieniu przeszłości. Owszem, jesteśmy narodowym sentymentalistami, ale nie powinno to przesłaniać racjonalnych analiz sytuacji geopolitycznej. Warto zadać sobie pytanie, które narzuca się samo: jak się ma to, co działo się w 1939 roku, do obecnych napięć na wschodniej flance NATO?
Może więc zamiast kolejnego listu okolicznościowego, który trafi do archiwum, warto postawić na konkretne działania mające na celu zrozumienie i zapobieżenie przyszłym konfliktom. Inaczej historia stanie się jedynie tłem dla politycznych gierek i emocjonalnych haseł, bez znaczenia czy pisanych piórem posła Zielińskiego, czy innego polityka z sejmowej ławy.
Kończąc, przestroga: nie pozwólmy, by 87 lat historii uszło nam sprzed oczu, nie tylko w formie przypomnienia, ale też jako wezwanie do działania. Bo w polityce, jak w życiu – najważniejsze są czyny, a nie słowa.
— R.M.
